Aniczka - makabryczna historia dzieci z Kurim

Są takie historie, o których możemy myśleć, że wydarzyć mogą się jedynie na ekranie telewizora. Historie tak brutalne i mroczne, że nie wyobrażamy sobie, by ktoś mógł wpaść na pomysł stworzenia ich nawet jako fikcyjny scenariusz.


Klara była trzecią córką Vladislava i Maureski Mauerów, urodzona w 1979 roku w miejscowości Brno.
W przeciwieństwie do swoich starszych sióstr, nie przepadała zbytnio za spędzaniem czasu z nosem w książkach. Zdecydowanie bardziej wolała uprawiać sport, siatkówkę i pływanie synchroniczne. Jako 17-latka poznała Radka Coufala, 25-letniego chłopaka. Oboje szybko przypadli sobie do gustu, a ich związek kwitł w najlepsze. W 1997 roku, Klara zaszła w ciążę. Choć nie było to planowane, zarówno jej ukochany jak i rodzice bardzo się ucieszyli. W październiku 1998 roku, na świat przychodzi mały Jakub. Wszystko układa się tak dobrze, że para decyduje się na kolejne dziecko. W rezultacie Ondrei powitał świat już kilka miesięcy później.
Niestety jak to czasem w życiu bywa, po sześciu latach ich związek zaczął zmagać się z kryzysem. Para finalnie zdecydowała się na rozstanie. Chłopcy pozostali pod opieką mamy, ale Radek aktywnie angażował się w ich wychowanie. Pomimo napotkanych trudności, rok później Klara, pod wpływem starszej siostry Kateriny, rozpoczęła studia pedagogiczne. W 2005 roku Klara podjęła dość zaskakującą decyzję. Postanowiła rozpocząć proces adopcyjny pewnej 13 letniej dziewczynki imieniem Ana.
Ana była bardzo nieśmiałym i zamkniętym w sobie dzieckiem. W relacji z innymi ludźmi, bardzo często unikała kontaktu wzrokowego. W krótce po tej adopcji, Klara zaczęła tracić siły, a jej rodzina i bliscy opisywali ją jako osobę przybitą, zestresowaną i wykończoną. Klara była wiele razy pytana o Aniczkę, ale ta nigdy nie wchodziła w szczegóły. Powtarzała jedynie znaną już historię dziewczynki. W miejscowości Krnov, niedaleko granicy czesko-polskiej, mieszkała Pani Antonina- babcia Klary, Kateriny i Gabrieli. To właśnie ona poznała małą Anę, córkę pary nałogowych narkomanów. Kobieta, gdy tylko mogła opiekowała się dziewczynką. Pewnego dnia jej rodzice zniknęli, a dziecko zostało bez opieki, więc starsza kobieta zdecydowała się ją przygarnąć. W 2004 roku Antonina zmarła, a opiekę przejęła Klara.
Jeszcze zanim zakończył się proces adopcyjny Klara zrezygnowała ze studiów pedagogicznych, gdyż nie mogła poradzić sobie z nauką i wychowywaniem dzieci jednocześnie. W momencie, gdy wszystkie formalności zostały załatwione, cała rodzina przeprowadziła się do Kurim. Było to małe miasteczko, w którym mieszkało 10 tys. osób. Nie działo się tu dużo. W jego granicach oprócz budynków mieszkalnych i usługowych można było znaleźć jedynie zamek i kościół.
Po przeprowadzce Klara coraz częściej bywała rozdrażniona, podenerwowana i reagowała gwałtownie na wszelkie uwagi ze strony krewnych. Tłumaczyła, że chłopcy sprawiają jej problemy wychowawcze. W krótce odcięła się całkowicie od rodziny i przyjaciół.
                                              

Niedaleko domu, który wynajmowała Klara Mauerowa zamieszkiwał
Eduard Tvrdy. Mężczyzna niedawno skończył remontować pokój dziecięcy, który przygotowywał dla swojego nowo narodzonego dziecka. Poza nowymi meblami i zabawkami, zainwestował również w elektroniczną nianię, którą połączył ze swoim telewizorem, tak by mógł w każdej chwili zobaczyć co dzieje się w pokoju dziecięcym.
7 maja 2007 roku, postanowił przetestować sprzęt. Ze względu na zakłócenia radiowe, na ekranie telewizora wyświetlił mu się obraz zupełnie inny od oczekiwanego. Początkowo myślał, że to po prostu jakiś dość niepokojący film. Związane dziecko na podłodze w piwnicy. Nie zastanawiając się nad tym dłużej, wyłączył telewizor i pojechał do szpitala po swoją żonę i dziecko. Jednak ciągle coś nie dawało mu spokoju, a nieprzyjemne uczucie drążyło pod skórą przez całą drogę.
Natychmiast po powrocie do domu, włączył telewizor ponownie. Sceneria nie zmieniła się, jedynie związanego chłopca ktoś w tej chwili karmił. Nie tracąc już więcej czasu, Eduard wezwał policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze ustalili, że tego typu odbiorniki nie mają zbyt dużego zasięgu, więc miejsce uwięzienia dziecka z telewizora musi być gdzieś w pobliżu. Rozpoczęło się rozpytywanie wśród najbliższych sąsiadów, aż w końcu policjanci zapukali do drzwi domu Klary Mauerowej. Zapytana o chłopca z nagrania, odparła że jej jedynym dzieckiem jest 13 letnia Aniczka, która na domiar tego, leży w tej chwili chora w swoim pokoju. Jako że nie mieli podstaw by kobiecie nie uwierzyć, wrócili do domu Eduarda, by jeszcze raz przeanalizować nagranie. W trakcie ponownego oglądania materiału, jeden jedyny szczegół zwrócił ich uwagę. Była to głośna muzyka. Ta sama, którą słyszeli w momencie wizyty u Mauerovej. Stało się jasne, że to właśnie w jej piwnicy, znajduje się uwięziony chłopiec.
Policjanci wtargnęli do domu podejrzanej kobiety. Pod schodami odkryli drzwi zamknięte na kłódkę. Klara tłumaczyła się, że nie wie co może się za nimi znajdować, ponieważ wynajmuje to mieszkanie i nie interesowało ją nigdy co znajduje się w piwniczce pod schodami. Drzwi stawiały opór, kobieta upierała się, że nie ma ani klucza, ani wiedzy o tym pomieszczeniu. Cierpliwość funkcjonariuszy się skończyła - wezwano straż pożarną.
Podczas, gdy strażacy próbowali wyłamać kłódkę, z górnego piętra zbiegła Aniczka. Dziewczyna wpadła w histerię, zaczęła krzyczeć i własnym ciałem zasłaniać wejście do piwnicy. Mundurowi siłą musieli ją odciągnąć. Drzwi w końcu się poddały i można było wejść do środka. Obecnych na miejscu uderzył niesamowity odór ekskrementów i wymiocin.
Jak się okazało, piwnica pod schodami była więzieniem, w którym Klara więziła małego chłopca. Nie można było wydobyć z niej żadnych konkretnych informacji, ponieważ była bardzo roztrzęsiona. Na miejsce przybyła jej siostra Katerina, która tłumaczyła funkcjonariuszom, że Ondrei przebywał w tym miejscu na własne życzenie, ponieważ lubi się bawić w... Harry'ego Potter'a.
Klara i Katherina Maurer zostały aresztowane.
Ondrei z racji swoich obrażeń został przewieziony do szpitala. Gdy dotarło do niego, że nie znajduje się w piwnicy, był coraz bardziej przerażony. Od pierwszego dnia w ośrodku miewał koszmary, a także miał trudności w nawiązaniu relacji z innymi ludźmi. Bardzo często krzyczał i prosił, by lekarze go uśmiercili. Chłopiec miał wiele ran i obrażeń. Wyglądał jak osoba poddawana torturom. Już podczas wstępnych oględzin ciała, zauważono u niego długie blizny na rękach i blade znamiona w okolicach krocza. Charakterystyczna okazała się również spora blizna odkryta na jednym z jego pośladków.
Starszy brat Ondreia, Jakub i ich adoptowana siostra Aniczka zostali przewiezieni do ośrodka opiekuńczego. Chłopiec z początku był bardzo wystraszony i nie chciał rozmawiać z policją. Podczas badania lekarze stwierdzili również u niego blizny na rękach i w okolicach krocza. Ślady były identyczne, jak u brata.
Ana nie pozwalała się zbadać, krzyczała, gryzła, nie chciała mówić. W końcu, dzięki nieuwadze jednej z pracownic ośrodka, udało się jej uciec. Zdjęcia poszukiwanej dziewczyny szybko pojawiły się w mediach. Po jakimś czasie na policję zgłosili się ludzie, którzy twierdzili, że ją znali. Z tym że, nie nazywała się ona Aniczka, a Barbora Skrlova i miała nie trzynaście lat, a trzydzieści dwa. Spokojnie, po czasie ją złapano.
Ondrei z czasem zaczął otwierać się przed psychologiem i zdradził mu, że jego matka wypisała go z przedszkola, kłamiąc że był głuchoniemy i rozpocznie naukę prywatnie. Od tego momentu, chłopiec był zamknięty w piwnicy. Żył tak od grudnia 2006 do maja 2007 roku. Policjanci wypytywali, czy ktoś jeszcze brał w tym udział. Padło kilka nazwisk, m.in Hany Basovej (ciocia Nancy) - pracownicy społecznej, kobiety zajmującej się opieką nad dziećmi, przyjaciółki Kateriny Mauerovej. Obie kobiety pracowały w przedszkolu "Promyczek", gdzie wcześniej uczęszczali zarówno Ondrei jak i Jakub.
Ale jak to się stało, że dorosła kobieta została adpotowana jako nastoletnia dziewczynka? Policja udała się do domu Jakuba Patocka, pośrednika adopcyjnego. Mężczyzna przyznał, że dziecko widział jedynie raz, a wszystkie formalności były załatwiane przez Katerinę Mauerovą.
Sąd orzekł możliwość adopcji, ponieważ przekazane mu próbki DNA należały do innej osoby, a dokładniej: do córki znanego czeskiego aktora Viktora Scali. Mężczyzna należał do sekty znanej jako Ruch Świętego Graala, podobnie zresztą jak wiele innych osób zamieszanych w sprawę Dzieci z Kurim.
Chłopcy podczas przesłuchania zaczęli opowiadać o mężczyznach, którzy odwiedzali ich dom. Jednym z nich był Jan Skrla, brat Barbory, drugim zaś był Jan Turek - znajomy wszystkich zamieszanych w sprawę. Jak się później okazało wszyscy podejrzani również należeli do sekty Ruch Świętego Graala. - cóż za niespodzianka...
Obaj mężczyźni także byli zatrudnieni w przedszkolu "Promyczek". Tam też znaleziono podrabianą dokumentację dzieci, z której wynikało, że każdy maluch uczęszczający do tej placówki choruje na śmiertelną chorobę (np. białaczka, nowotwór). Tak naprawdę, wszystkie opisane dzieci były zdrowe. Śledczy nigdy nie odkryli czemu miały służyć te dokumenty.
W dalszych zeznaniach Ondrei i Jakub wspominali, że jednym z najstraszniejszych horrorów był wyjazd do leśnej chatki za miastem. Nie był to jednak rodzinny wypad, a coś na kształt tajnego spotkania pedofilsko-kanibalskiej sekty.
Dzieci zamknięto w klatkach dla psów, które dostarczył Jan Turek. Dzieci torturowano w bardzo brutalny sposób. Bito ich klamrami od pasa, podtapiano w wannie, kazano kopać im własne groby. W tle słychać było śpiew, przeprowadzano jakieś rytuały.
W pewnym momencie Klara wzięła nóż i odcięła Ondreiowi kawałek skóry z pośladka, który posłużył jako makabryczny obraz komunii świętej, praktykowanej w kościele chrześcijańskim. Każdy z obecnych członków sekty odgryzał z niego swoją część, zjadał, a resztę przekazywał dalej...
Po powrocie do domu koszmar się nie skończył. Ondrei trafił do piwnicy, z kolei Jakub choć nadal może chodzić do szkoły, ma zakaz brania udziału w zajęciach sportowych i wszelkich wyjazdach. Przed przeprowadzką do Kurim chłopcy byli zamykani w piwnicy przedszkola "Promyczek" Hana Basova miała ich bić, Jan Skrla był odpowiedzialny za karmienie, zaś Jan Turek wyprowadzał ich na spacery. Z zeznań chłopców ewidentnie wynika, że byli oni tresowali jak psy.
Proces ruszył 17 czerwca 2009 roku.
Barbora Skrlova usłyszała zarzut znęcania się nad dziećmi. Katerina Mauerowa, ciotka chłopców, została skazana na 10 lat pozbawienia wolności. Ich matka miała spędzić w więzieniu 9 lat, a Barbora Skrlova 5 lat. Obecnie wszyscy znajdują się na wolności. Barbora Skrlova posiada opiekuna prawnego i jest leczona psychiatrycznie.

Komentarze

Popularne posty