Gdy sekretne życie wiedzie do śmierci - Sharon Lopatka
Wiele zbrodni wstrząsa opinią publiczną, ale niektóre przypadki są tak kontrowersyjne i przerażające, że na zawsze zostają w naszej pamięci. Jednym z takich tragicznych wydarzeń było brutalne zabójstwo Sharon Riny Lopatki, amerykańskiej przedsiębiorczyni internetowej. Jej śmierć nie tylko wpłynęła na rodzinę i przyjaciół, ale również odbiła się szerokim echem w społeczeństwie.
Sharon Lopatka była najstarszą w czterech córek, urodziła się 20 września 1961 roku. Rodzina żyła w Baltimore w stanie Maryland i byli członkami ortodoksyjnej kongregacji Beth Tfiloh.
W szkole średniej, Sharon należała do różnych drużyn sportowych, miała też wielu przyjaciół, prowadziła normalne życie nastolatki. W latach szkolnych była również pomocą pielęgniarki, pomocą nauczyciela, udzielała się w bibliotece oraz śpiewała w szkolnym chórze. Ambitna, zdolna bestia. Przyjaciele z klasy określali ją "tak normalną, jak tylko można być".
Niewiele mówi się o jej relacjach z rodzicami, ale ze względu na ich przynależność do wymienionej już kongregacji oraz fakt, że ojciec Sharon był kantorem w synagodze, można stwierdzić, że jej rodzice byli dość surowi.
W 1991 roku, Sharon wyszła za mąż za robotnika budowlanego imieniem Victor. Niestety dla rodziny Sharon było to nie do przyjęcia, ponieważ mężczyzna był katolikiem, co więcej uważali wręcz, że poślubiając mężczyznę innego wyznania, córka przyniosła wstyd ich rodzinie. Postanowili więc całkowicie uciąć z nią kontakty. Zaskakujące lub nie, ale dla kobiety było to czymś w rodzaju uwolnienia się od tej rodziny.
Dotarliśmy do 1995 roku. Sharon i Victor mieszkają razem w Hampstead, robią to co zwykle robią ludzie w małżeństwie, Victor jak każdego dnia wyjeżdża do pracy, a Sharon rozgląda się za możliwością dorobienia do domowego budżetu i tak trafia do wielkiego świata w internecie. Stworzyła więc stronę internetową pt.:"Dion's Secret of Decorating Guide". Poza tym prowadziła jeszcze kilka innych stron, takich jak np.: porady spirytualne i przewidywanie przyszłości. Miała też chat dla dorosłych, gdzie ludzie mogli kontaktować się z nią i płacić za rozmowę - coś jak 0-700. Tworzyła również materiały reklamowe dla firm. Nie nudziła się w sieci.
Sharon nie korzystała z internetu wyłącznie w celach zarobkowych, o nie nie. Spędzała również mnóstwo czasu na rozmowach w erotycznych chatach i przeglądała strony pornograficzne. Zaglądała też na dość niekonwencjonalne strony z pornografią tj.: z nekrofilią, bondage i całym mnóstwem różnych fetyszy. Oczywiście jak wszystkim wiadomo, używanie fałszywych personaliów, tworzenie zupełnie nowej tożsamości, jest w sieci bardzo łatwe, ale w tedy pozwalało to Sharon być absolutnie anonimową, oraz dawało wolność w pogoni za jej seksualnymi fantazjami. Tak oto Sharon stworzyła sobie całkiem sporą ilość fałszywych tożsamości, do każdej z odwiedzanych przez nią stron. Jednego dnia pisała, że ma 5'6 wzrostu i waży "kształtne" 121 funtów, co przekłada się na ok. 1,67m wzrostu i niecałe 55kg wagi, zaś innego dnia kreowała się na agresywną dominę o wadze ponad 100kg, która obiecywała ostrą dyscyplinę. Potem była "Nancy Carlson", która robiła każdy rodzaj sex-filmików, jaki tylko klienci sobie zażyczą. Mhmm.
Wrzucała posty, cyt. "mam 25 lat, blondynka, zielone oczy, 5'6 waga 121lb, czy jest ktoś zainteresowany zakupem moich używanych majteczek?" innym razem -"Cześć mam na imię Nancy, właśnie skończyłam nagrywać filmik z prawdziwą kobietą, pragnącą i nie koniecznie być odurzoną prochami, nieprzytomną, pod hipnozą i wpływem chloroformu. Nigdy wcześniej nie miałam filmu, który pokazuje prawdziwe piękno śpiącej ofiary". <sighs>
W Listopadzie 1996 roku, Sharon po raz kolejny dołączyła do swoich chatów i postowała o tym, jak chciałaby być torturowana aż do śmierci. To było już dość niepokojące i uczestnicy chatu poczuli, że kobieta przekracza granice. Próbowali tłumaczyć jej, że jest spora różnica pomiędzy fantazjami a rzeczywistością i nie można ot tak sobie wpadać na chat i wypisywać takich rzeczy, bo tu nie o to chodzi. Sharon wściekła zwykle odpisywała w tedy - "chcę prawdziwych akcji, nie prosiłam was o pouczanie". Było bardzo dużo odpowiedzi na post Sharon i wielu ludzi oferowało spełnienie jej fantazji, ale w końcu przestali z nią rozmawiać, bo dotarło do nich, że ona nie żartuje i naprawdę chce by ktoś ją torturował aż umrze.
Czas płynął, Sharon nadal wrzucała posty, aż w końcu poznała pewnego mężczyznę, który był bardzo chętny dać jej to czego pragnęła. Tak na scenę wchodzi Robert Glass.
Robert był 45 letnim analitykiem, pracującym od 16 lat dla Catawba County Government w pn. Carolinie. Mówiło się, że był raczej cichym, spokojnym, wręcz introwertycznym człowiekiem. Pracował bardzo dużo, pomagał stworzyć m.in system wyborczy. Od 14 lat był żonaty z Sheri, z którą mieli troje dzieci w wieku od 6 do 10 lat. W wywiadach Sheri opowiadała, że komputery były wielką pasją Roberta, nie miały przed nim żadnych tajemnic, ale spędzał na pracy z nimi więcej czasu niż poświęcał go swojej rodzinie. Opowiadała jak spędzał przy komputerze całe godziny i miała takie wewnętrzne przeczucie, że coś jest nie tak. Kiedy Robert był w pracy, Sheri postanowiła sprawdzić co i jak. Zalogowała się na jego komputerze i znalazła całe mnóstwo maili i rozmów z AOL, zachowanych na dysku. Przeglądając te wiadomości zwróciła uwagę, że jej mąż posługuje się pseudonimami, np.: "Toyman", czy "Slowhand". Zaczęła wczytywać się w te wiadomości i z każdą kolejną była coraz bardziej zaniepokojona, by nie powiedzieć przerażona, ponieważ te wiadomości były naprawdę brutalne.
Tego wieczoru kiedy Robert wrócił do domu, Sheri zapytała go wprost o to co znalazła w jego komputerze. Mężczyzna całkowicie pobladł, ale nie miał jej w sumie niczego do powiedzenia. W tym momencie Sheri zrozumiała, że w ogóle nie znała człowieka, z którym tworzyła rodzinę. Postanowiła, że to koniec ich małżeństwa, Robert też nie był już nią zainteresowany co też jej powiedział. Tak więc w maju 1996 roku, Rober i Sheri rozeszli się. Kobieta wyprowadziła się i zabrała ze sobą dzieci, więc Robert mieszkał sam.
W sierpniu 1996 roku, Robert i Sharon zaczęli pisać ze sobą prywatnie. Robert pisał o zadawaniu bólu, Sharon o swoich fantazjach o byciu torturowaną, no istny match made. Idealnie!
Ich maile i "związek" trwały przez kolejne miesiące. W trakcie śledztwa, policja odnalazła ponad 900 maili pomiędzy nimi.
Po miesiącach rozmów, Robert i Sharon postanowili się spotkać, więc 13 października 1996 roku, Sharon powiedziała swojemu mężowi, że jedzie odwiedzić przyjaciółkę w Georgii. O 9:15 rano, wsiada do pociągu kierującego się do Charlotte w pn. Carolinie i dociera na miejsce o 20:45 wieczorem. Robert odbiera ją ze stacji swoim samochodem i jadą jeszcze 80 mil, do jego domu w Lenoir, gdzie spędzają kolejne 3 dni.
Tymczasem w Maryland, mąż Sharon - Victor, zaniepokojony brakiem jakiejkolwiek wiadomości od swojej żony, znajduje list od niej. Napisała, że odchodzi i nigdy nie wróci, oraz żeby nie ścigać jej zabójcy.
-"Jeśli moje ciało nie zostanie odnalezione, nie martw się, znalazłam spokój". Po tym co przeczytał, Victor postanowił sprawdzić jej komputer. Potrzebował jakiejkolwiek odpowiedzi na nasuwające się ciągle pytania i zgadnijcie co znalazł? Otóż całą masę niepokojących maili od jakiegoś kolesia podpisującego się jako "Slowhand".
Po tygodniu, dokładnie 20 października, gdy nadal nie dostał żadnego znaku życia od żony, udał się na komisariat by zgłosić jej zaginięcie. Oczywiście załączył też znalezione wiadomości, które Sharon wymieniała z tym człowiekiem.
Śledczy szybko ustalili personalia mężczyzny i 22 października zaczęli go obserwować, w nadziei że Sharon odnajdzie się cała i zdrowa. Niestety w trakcie obserwacji nie stwierdzili obecności kobiety.
25 października postanowili przeszukać "mieszkanie" podejrzanego i gdy tylko ten wyszedł do pracy, funkcjonariusze weszli do środka. Robert mieszkał w tym czasie w przyczepie. Była to totalna rudera, wszędzie walały się śmieci, brudne naczynia, znaleziono narkotyki i tysiące dysków. Znaleźli też kilka rzeczy należących do Sharon. Kiedy wyszli sprawdzać teren na zewnątrz, jakieś 20 metrów od drzwi wejściowych, zauważyli niewielki obszar na którym widoczna była świeżo przekopana ziemia. Zaczęli kopać i po przekopaniu się na głębokość ok. 1,5m uderzyli w coś co mogło być kolanem. Kiedy tylko natrafili na szczątki, skontaktowali się natychmiast z drugim patrolem, który obserwował w tej chwili Roberta w pracy, by natychmiast go aresztowano.
Po aresztowaniu, funkcjonariusze wynieśli z przyczepy wszystkie znalezione dyski, broń i sprzęt do wiązania, magazyny pornograficzne, kamery, nagrania i większość z komputerów Roberta.
W trakcie przesłuchania Robert zeznał, że przez kilka dni on i Sharon odgrywali swoje seksualne fantazje w przyczepie. Wyznał, że zachęcała go by wiązał ją liną i wkładał w nią różne przedmioty, nawet te które normalnie znajdują się w domu i cały czas powtarzał, że prosiła go o to. Zeznał również, że kiedy uprawiali seks, zakładał jej linę na szyję i kiedy szczytowała, zaciskał ją najmocniej jak potrafił. I w tedy przyznał się, że przypadkowo ją udusił. -"Nie wiem jak mocno zaciskałem linę, nigdy nie chciałem jej zabić, ale umarła". Próbował wytłumaczyć oficerom, że doszło do okropnego wypadku. Nie jest jasne natomiast dlaczego pochował ją w ogródku.
Kiedy ciało Sharon zostało wykopane natychmiast wysłano je na sekcję. Jej nadgarstki i kostki wciąż były związane, miała zadrapania na klatce piersiowej i kolejną linę oraz otarcia na szyi.
Dr. Butts, który wykonywał sekcję zwłok Sharon potwierdził, że zmarła w wyniku uduszenia.
Po dalszych badaniach potwierdzono również, że doszło do tortur o podłożu seksualnym a Sharon zmarła w ciągu 3 dni od przyjazdu do pn. Caroliny.
Po otrzymaniu raportu adwokat Roberta potwierdził, że śmierć Sharon to potworny wypadek. Jak mówił -"trudno jest uwierzyć, że kobieta była torturowana przez 3 dni, ponieważ nawet patolog sądowy nie był w stanie tego potwierdzić z całą pewnością. Jest o wiele łatwiej zrozumieć i zobrazować sobie wypadek podczas aktywności seksualnej, niż uważać że mamy do czynienia z zimnokrwistym mordercą."
Śledczy byli nieco rozdarci, ponieważ z jednej strony mówiło się, że Sharon zamierzała spotkać się z Robertem bo chciała być torturowana i zamordowana, z drugiej jednak maile pisane przez Roberta, opisujące szczegółowo sposób w jaki Robert zabije Sharon wskazują, że morderstwo było zaplanowane i nie ma tu mowy o nieszczęśliwym wypadku.
Jak już wiemy, policja skonfiskowała wszystkie dyski, komputery itd, należące do Roberta. Znaleźli na nich m.in dziecięcą pornografię w formie zdjęć i filmów. Tak więc do zarzutów morderstwa pierwszego stopnia, doszły jeszcze zarzuty wykorzystywania seksualnego.
Finalnie zarzut morderstwa pierwszego stopnia, zostały zredukowane do dobrowolnego zabójstwa.
Sprawa Roberta Glass'a ciągnęła się przez ponad 3 lata. W styczniu 2000 roku, Robert przyznał się do dobrowolnego zabójstwa, oraz wykorzystywanie seksualne i został skazany na 36-53 miesiące w Avery-Mitchell Correctional Institution. Został również skazany na dodatkowe 27 miesięcy za federalne zarzuty wykorzystywania małoletnich drugiego stopnia, które miały być odsiadywane kolejno.
20 lutego 2002 roku, na miesiąc przed końcem kary stanowej i rozpoczęciem kary federalnej, zmarł wskutek ataku serca.
Sprawa zainspirowała film z 2008 roku, Downloading Nancy, który miał premierę na Festiwalu Filmowym w Sundance i miał szerszą premierę w 2009 roku. Wywiady ze scenarzystą Lee Rossem wskazują, że wiedział o sprawie Łopatki i uznał ją za "mroczną, okropną ... i intrygującą".




Komentarze
Prześlij komentarz